Seminarium Odnowy Wiary, 6 października-24 listopada 2016 r., Głogoczów

Seminarium Odnowy Wiary, 6 października-24 listopada 2016 r., Głogoczów

Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła”.

(1P 2,9)

W dniach 6 października- 24 listopada 2016 r. przeprowadziliśmy 9-cio tygodniowe Seminarium Odnowy Wiary ze św. Janem Pawłem II w parafii p.w. Marii Magdaleny w Głogoczowie.

Zanim rekolekcje się rozpoczęły, trzeba było pokonać wiele trudności, ale warto było! 12 osób, które wzięły udział w tym seminarium przeżyły je bardzo owocnie, czego dały wyraz na ostatnim spotkaniu dając świadectwa.

Mamy nadzieję, że grupa ta będzie zdrowym zaczynem do ożywienia życia duchowego w parafii.

 

Bądź uwielbiony Panie Jezu, Królu i Panie w uczestnikach tych rekolekcji, w księdzu proboszczu, który przychylnym okiem wspierał te rekolekcje i w całej parafii!

 

 

ŚWIADECTWA


Myśli nieuczesane prosto z serca
Udział w rekolekcjach to dla mnie wielkie szczęście. Dziękuję wszystkim, którzy przybliżali mnie przez 8 tygodni do Boga, wzmacniali moją wiarę. Dziękuję Krzysztofowi za wiele godzin rozmów, dyskusji, podnoszenia na duchu, wzmacniania nadziei i…..ciszy, słuchania, za modlitwę.
Jestem inna niż byłam – inna wewnętrznie.
Bóg jest dla mnie teraz prawdziwym OJCEM kochającym, a nie Stwórcą surowym, zimnym, karzącym i niedostępnym.
Chcę iść za Tobą Jezu z całym bagażem swojego życia nie szukając wygodnych butów, ale tak po prostu… boso i z kubkiem na wodę.
Doświadczyłam obecności Jezusa. Jego wielkiej miłości i miłosierdzia.
Zaufałam Mu całym sercem. Oddałam siebie, swoje grzechy, radości i smutki. Uwolniłam się od natrętnych myśli, że jestem beznadziejna, słaba, do niczego, samotna, zagubiona, że wielu rzeczy nie umiem – nie potrafię. Pozbyłam się strach, niepewności.
Oddałam w opiekę Bogu wszystko co mam najdroższego – moje dzieci i wnuki, moich najbliższych, moje całe życie duchowe i materialne.
Uwierzyłam i poczułam ogromne wsparci, które (już teraz wiem) nie zależy od tego kim jestem, jak wyglądam i co mam.
To ja: kobieta z przeszłością, babcia, emerytka wołam teraz w chwili słabości: „Proszę, błagam – Boże przytul mnie…”
Podczas modlitwy do Ducha Świętego doznałam ogromnego wzruszenia, które wynikło z bezmiaru miłości, spokoju, radości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa, nadziei… spływających darów…
Czułam, ze dzieje się coś nadzwyczajnego i jestem w centrum tego „Wielkiego Wydarzenia”. Chciałam zatrzymać w sobie ta radość i ciepło jak najdłużej.
Pamiętam, że przytuliłam „Pismo Święte” do serca – tak jak gdybym otrzymała największy skarb, którego muszę chronić, pilnować, dbać i Nie, być zawsze blisko Niego, szanować, pielęgnować i podzielić się Nim z innymi – najpierw z moimi najbliższymi oczywiście.
Myślałam, że ta chwila uniesienia, wielkiego szczęścia i wielkiej nadziei minie po powrocie do domu, ale nie – ona trwa nadal!
Zupełnie nie wiem, jak to możliwe i czy aby sama się jakoś nie wkręcam. Minęło już kilka dni, a ja wracam ciągle do tego, co się wydarzyło i przynosi mi to wielką ulgę i spokój.
Bardzo się wzruszam, gdy myślę, że Jezus i Maryja są ze mna gdy ich wołam i potrzebuję, gdy im dziękuję za wszystko, co otrzymałam,
W głowie kłębią mi się myśli – jak to? Ja, takie nic nadzwyczajnego i do mnie przychodzi Jezus i Maryja? O mnie zawstydza i mobilizuje do wzmożonego wysiłku.
Wiem, że Bóg wszystko może, ale pamiętam też o słowach: „Niech się stanie wola Boża”.
Przeanalizowałam swoje życie i przewartościowałam. Złożyłam je z wielką ufnością w ręce Maryi – mojej MATKI.
Rezygnacja z własnych planów, marzeń i realizacji swoich pasji już mnie nie boli. Oddałam swój trud i poświęcenie Jezusowi zgodnie ze słonawi: „Widzieć w człowieku Jezusa” (od 6 lat opiekuję się chorym ojcem). Skoro Bóg mnie wybrał, to wie, co jest dla mnie dobre. Czekam na Jego znak, na rozeznanie – jakie mam zadania do spełnienia. „POKORA – MILCZENIE – ZACHOWANIE W SERCU – CIERPLIWOŚĆ – MIŁOŚĆ” to piękne cechy Matki Bożej. Rekolekcje rozjaśniły mi pogląd na postawę MARYI. Na obrazku napisałam: „MATKO, nalezę do Ciebie”.
Ufam JEJ, bo wiem, ze MATKA kocha swoje dziecko i pragnie go chronić przed każdym złem.
Czuje wielka radość, spokój, ulgę, wolność. Jestem silniejsza w wierze, odporniejsza na ataki zła, otwarta na „dobrą nowinę” i niesienie pomocy innym.
Największej mocy dodaje mi świadomość, ze jestem kochana i wybrana przez Boga!
17.11.2016 – OBRAZ:
Łąka zielona, a na tej łące stokrotka, śliczna i rozwinięta. Na stokrotkę spada kropla rosy, mieniąca się jak kryształ”.
Czyż to nie piękne?!
PAN JEST WIELKI!
Dzisiaj jest koniec Seminarium Odnowy Wiary, ale dla mnie to jest początek…
Maria


Na Seminarium Odnowy Wiary trafiłam właściwie przypadkowo, może też z pewnej ciekawości. Nie planowałam systematycznego uczestnictwa.
Uważałam, że nie jest mi to potrzebne, bo wiarę mam wielką od urodzenia i odnawiać jej nie potrzebuję. Miałam wiarę, wiedzę, byłam praktykująca, zawsze pamiętałam o pacierzu, w kręgu znajomych miałam kilka osób duchownych. Uważałam, że jestem prawdziwym chrześcijaninem. Bezsprzecznie.
Nic bardziej mylnego.
Dwa pierwsze spotkania właściwie nie zmieniły we mnie nic. Później jednak zaczęło się to, o dziać się miało. Moja pewność siebie zmalała, zaczęłam dostrzegać wszystko to, co we mnie ułomne. Odzyskałam spokój wewnętrzny.
To tutaj Jezus odnowił mnie. Wszelkie zło, którego w życiu doświadczyłam, stało się powodem do głębszego wniknięcia w moja duszę, do wybaczenia. Wyzbyłam się ból. To dało mi możność zaufania Bogu.
Jakże dotychczas byłam ślepa! Dopiero, uczestnicząc w Seminarium, zrozumiałam co to znaczy ufać. Prawdziwie. Całą sobą.
Samej nigdy nie udałoby mi się uwolnić od tego, co zżerało całą mnie.
Duch Święty dopomógł mi odbić się od dna i wznieść się w górę, najwyżej jak się da.
Przebaczyłam i zaufałam. Stałam się wolna. I bardzo szczęśliwa. Jezus jest ze mną. Wybaczenie ma wielką, nieziemską moc.
Nauczyłam się odróżniać dobro od dobra pozornego. Nauczyłam się kochać również siebie. Teraz wszelkie przykrości i złe doświadczenia, które spadają na mnie ze strony bliźnich, oddaję Bogu. Ze spokojem, bez irytacji. Wiem, że On sobie z tym poradzi. W relacjach z ludźmi zachowuję stoicki spokój, nie powoduję kłótni i sama nie daję się sprowokować. TO jak cud!
Duch Święty jest teraz ze mną każdego dnia. Dotychczas nie czułam Jego obecności.
Jezus jest obok mnie i w moim sercu. Podąża za mną w każdej sekundzie życia. Razem budzimy się rano, razem pracujemy, odpoczywamy, razem podejmujemy decyzje. Wiem, że nie jestem sama.
Dopiero teraz, na seminarium, uwierzyłam w to. Wcześniej, jakże często, w trudnych chwilach powtarzałam dwa zdania: „Jezu, ufam Tobie!” i „Jestem sama”.
Jakiż to był paradoks! A ja tego nie dostrzegałam.
Nie wierzyłam też w siebie, byłam pełna lęków, smutku, zatroskania. To była wegetacja. Teraz rozpoczęłam prawdziwe życie. Żyję w Panu i z Panem.
W trakcie trwania seminarium doświadczyłam wolności wewnętrznej, spokoju, radości i szczęścia.
I doświadczam tego cały czas.
Jezus zesłał mi Ducha Świętego, aby wspierać mnie jeszcze bardziej i wydajniej. Tyle darów otrzymałam od Boga! On odkrył przede mną nieodkryte dotąd sprawy mojej świadomości i podświadomości.
Nie było łatwo, bo zły sprowadza różne kłopoty, troski. Ja jestem tego świadoma i przygotowana do walki. Tyle teraz we mnie siły i odwagi. I pewność, że się nie poddam.
To, czego doświadczyłam w tym czasie, było nadludzko prawdziwe, wielkie i rzeczywiste. Otrzymałam wiele skarbów. Poznałam wyjątkowe, wartościowe osoby. Obudziłam się z długiego, jakże ciemnego, snu. Życie stało się łatwiejsze. Problemy rozwiązuję odważnie.
Przeciwności losu znoszę łagodnie. Jestem radosna i poważna. Rozważna i odpowiedzialna. Razem stawiamy czoła wszelkim próbom. Razem się uśmiecha,y. Razem jesteśmy szczęśliwi. Ja i Jezus. Razem. On jest moim Panem.
Pisząc to uśmiecham się do Was, wszystkich, którzy to czytacie. Oddaję Was i Wasze sprawy Bogu. Zajrzyjcie wewnątrz siebie.
Wierzący to ten, który jest radosny o dzieli to z innymi.

Podążam pod górę,
Po Pionowej ścianie,
Spokojnie, bo z Tobą
Nic mi się nie stanie.
Chociaż tak się wspinam
Przez całe me życie
Dzięki Tobie wiem, że
Znajdę się na szczycie.

Beata Anna

Komentarze są wyłączone.